|
HOW POOR CAN YOU GET (1) The poor of Brussels are the poor of Europe ![]() | Anna Samel. (WARSZAWA). Bruksela serce Europy. Tu każdy znajdzie dla siebie miejsce. Politycy, dziennikarze, prawnicy, robotnicy... Wszyscy, ale nie bezdomni. Ludzie bez dachu nad głową nie pasują do obrazu Brukseli. Odwiedzając stolicę Europy, chce-my podziwiać piękne, nowoczesne budynki, eleganckie kobiety i bogatych mężczyzn, czyste ulice. Nie czujemy smrodu, nie zauważamy brudu, odwracamy wzrok od bezdomnych. Parlament Europejski miejsce, gdzie eurodeputowani mogą zupełnie beztrosko popijać całymi dniami pyszne cappuccino za 0,95€. Hannah (31 lat, Finlandia) pracuje tu od 2 lat i jeszcze nigdy dotąd nie spotkała na brukselskich ulicach bezdomnych. Ale ci niewidzialni ludzie istnieją. Nie ukrywają się. Całymi dniami przesiadują w okolicach dworca, sta-rówki, parku miejskiego. Większość z nich to raczej starsi, 40-50-letni Belgowie. Zazwyczaj nie zmieniają swojego brukselskiego «adresu». Dwóch Belgów, Mark i Josh, którzy zamiatają ulice w okolicach dworca centralnego w Brukseli skarży się, że bezdomni tylko śmierdzą i sikają wszędzie, gdzie popadnie. Jest ich około 15. Nie zajmują się niczym innym niż picie, spanie, żebranie i poszukiwanie jedzenia. Są raczej spokojni, chyba że przeholują z piwem wówczas wezwana brukselska policja wyrzuca ich na bruk. Ale oni i tak zawsze wracają w to samo miejsce. 29. czerwca 2007, piątek, godzina 0:30, Gare Central (dworzec centralny w Brukseli). Dworzec jest prawie pusty o tej porze. Prawie, ponieważ w okolicach kas można spotkać trzech starszych mężczyzn, kompletnie zalanych. Wszyscy to Belgowie, mówiący wyłącznie po francusku. Nie rozumieją moich pyta?, ale uśmiechają się szeroko. Ufają mi. Jeden z nich zgadza się na zdjęcie. W podziemiu dworca spotykam dwóch innych Belgów. Jeden z nich śmierdzi i patrzy się na mnie spode łba. Nie chce rozmawiać. Na szczęście, siedzi obok niego 47-letni Tony, który zna kilkanaście fraz angielskich, niemieckich, włoskich, hiszpa?skich, zasłyszanych przypadkiem na ulicy. Raczej mnie rozumie. Lubi swoje życie na ulicy i nie chce zmieniać go na to, co nazywane jest czymś «normalnym». Jego domem, odkąd pamięta, jest ulica. «Nie ma nic złego w byciu bezdomnym» mowi Tony «Dzie? za dniem mija nam na piciu, spaniu, obserwacji innych ludzi. To wszystko.» Tony nie chce przenieść się do schroniska dla bezdomnych (w Brukseli schroniska zamykane są już o 22) i nawet zimą woli spać na dworcu. Gdyby ktoś zaproponował Tonyemu dobrze płatną pracę i wynajął mu mieszkanie, zapewne zmieniłby swoje życie. Ale sam nie zrobi tego pierwszego kroku. Tony również pozwala sobie zrobić zdjęcie. Wychodząc z dworca, spotykam na ulicy miłego mieszkańca Brukseli z puszką piwa. Eric mówi, że tutejsi mieszkańcy nie boją się bezdomnych, bo ci nie zachowują się gro?nie czy agresywnie. Bezdomni w Brukseli mają możliwość zmiany swojego życia. Oferowane jest im wsparcie socjalne, pomoc przy poszukiwaniach pracy czy mieszkania. Odmawiają. To ich własna, świadoma decyzja. Eric pokazuje mi pobliski parking przy ulicy Montagne du Parc, gdzie każdej nocy spotyka 4-5 śpiących na ulicy bezdomnych. Tej nocy jest zimno i parking jest pusty. Tonight the place where European Union starts, is really quiet... English version: ![]() Brussels, the heart of Europe, where is a place for everyone... Politicians, journalists, lawyers, workers. Everyone except homeless. They just dont fit to the view of Europes capital. When one comes to Brussels he doesnt expect meeting homeless. People want to see modern buildings, nice-looking men and women, clean streets. And even if they meet poor people, living on the streets they just dont noticed their presence. European Parliament. Plenty of euro-deputies drink delicious cappuccino for 0,95€ without any reflection about whats happening around them. Hannah (31, Finland), whos been working as an assistant in European Parliament for about 2 years, has never met homeless in Brussels. But invisible people exist. They dont hide. Theyve just been living on the streets, near Gare Central, Grand Place, Parc de Bruxelles. Most of them are white Belgian, about 40-50 years old. They usually stay in the same place all the time, every day. Two street workers, Mark and Josh (Belgian), complained that homeless stink and pee everywhere. On the Gare Central man can meet about 15 homeless, who are drinking all day long, begging for money and trying to find something to eat in the evenings. If they become aggressive or very loud, somebody calls for police, who throw them away on the streets. But they always come back. 29th June 2007, Friday, 0:30 a.m., Gare Central. Station is almost empty. Three older guys, totally drunk over, sitting next to the ticket office. All of them are Belgian, French-speaking. They dont understand my questions but are smiling and seem friendly. One of them agrees taking a picture of him. Downstairs I have met another two guys. One of them stinks and has a tattoo on his face. He treats me as an enemy and denies answering any questions. He speaks French. But next to him sits Tony (Belgian, 47). He speaks a little bit of English, German, Spanish, Italian just by catching some phrases on the streets. He mixes those all languages but understands me. He likes his street-life and doesnt want to back to normal life. He has lived on the streets since he remembers. Its nothing bad in living on the streets said Tony Days are passing one by one, we sleep, drink, observe people. Thats all. Tony doesnt want to move to welfare centre (in Brussels its open till 10 pm) and even during winter he sleeps on the streets or inside Gare Central. If somebody gives a good job and a flat for Tony, he will change his life. But he would do nothing by himself. Tony doesnt mind taking him a picture. Just leaving Gare Central at 1:00 a.m. I have met really nice, Brussels inhabitant, who was drinking a beer. Eric told me that none of Belgian is afraid of meeting homeless. They are not dangerous or aggressive. And Brussels government gives them possibilities to change their lifestyle they can get a social support, find a job, rent a flat. But they just do not want to. Living on the streets is their own decision. Eric has shown me a place on Montagne du Parc where every day, during the night, he meets about four or five homeless, sleeping on the street. That night there was no one because of the cold weather. That night the place where European Union starts was really quiet... |